
Mamutek z Marianką, w tle widok na ogrody i budowle w Eden Project
Jeszcze uśmiechnięci, tuż przed próbą lęku wysokości... ;)




Mamutek z Marianką, w tle widok na ogrody i budowle w Eden Project
Jeszcze uśmiechnięci, tuż przed próbą lęku wysokości... ;)



Nasza córeczka została dziś ochrzczona przez Ojca Bryana Storey'a - na zdjęciu wśród dziadków i rodziców. Uroczystość odbyła się poczas Mszy Św. w kościele w Tintagel.
Następnie obiadek w ogrodzie
No i oczywiście wypad w teren. Tym razem Amble Marshes pod pobliskim Wadebridge.
Wilson w całej nieokazałości
Sezon prac terenowych zakończony, więc nadszedł w końcu czas wyjazdów na ptaki, tym bardziej, że teren i pora roku nie mogą być lepsze. Zachodni koniec Kornwalii jest najdalej wysuniętym skrawkiem głównej wyspy i nazywany jest poprostu Land's End. W okolicy rozciągają się jedne z najlepszych terenów na ptaki w całym UK. Tutaj zbiegają się szlaki wędrówki z północy i wschodu, oraz jest to pierwsze na stałym lądzie miejsce lądowania gatunków amerykańskich.
Gdzie nie spojrzeć, fanatstyczne zestawienia kolorów. Te wrzosowiska narazie puste, jesienią i zimą zapełnią się stadami siewek złotych. Tutaj też białorzytki i okazyjne mornele zatrzymują się przed przeskoczeniem za morze.
Porthgwarra - porządna kornwalijska nazwa, ekstremalne miejsce na seawatching. Pogoda była niestety za dobra, cicho i słonecznie stąd stosunkowo mało ptaków, ale widzieliśmy: setki głuptaków, dziesiątki fulmarów i kormoranów czubatych, 5 skuł, dziesiątki burzyków północnych, kilka balearskich, trójpalczatki, 2 maskonury, ok 12 rekinów olbrzymich i grupkę morświnów.
Jak widać, warto było rozejrzeć się za siewkami na zaoranych polach. Przy odpoczywającym stadzie mew, żerowało kilka siewk złotych i czajek, parę sieweczek obrożnych, kontynentalne pliszki siwe, no i nieplanowany gwóźdź programu - młody biegus płowy.
Dla mnie totalny szał, ulubiony i wymarzony gatunek z Ameryki Północnej. Niesamowicie delikatna sylwetka i szybkie ruchy, zadziwiająco drobny ptak. Pewien niesmak powodowały nadciągające ze wszystkich stron grupki twitcherów z piszczącymi pegerami.
Widok na Bodmin Moor (zdjecie z wiosny, ale co tam - dziś nie zrobiliśmy lepszego).
Takie ostańce (nie, nie chodzi o Joasię ;) świetnie się zachowały w mało dostępnych rejonach wyżyny, są tu też neolityczne kamienne kręgi, osady i resztki grodów.
Nie było łatwo, ale Calineczka zdobyła swój pierwszy szczyt w 10. tygodniu życia. Całe 400m nad poziomem pobliskiego Atlantyku - najwyższe wzniesienie Kornwalii jakby nie patrzeć.
'Tata, trzymaj równo, sprawdzę tylko wiek u tej białorzytki'.
Poznaliśmy się w chlubnych okolicznościach obózu obrączkarskiego Akcji Bałtyckiej nad Jez. Kopań, w sierpieniu 2000. Na zdjęciu, w roli głównej oczywiście... gąsiorek Lanius collurio. Dla niewtajemniczonych: to małe szare, na co załogantka patrzy z uzasadnioną troską, by przesadnie zaangażowany w pozowanie do zdjęcia obrączkarz nie skręcił mu łebka.
Dzień dobry. Mam już całe 8 tygodni. Chętnie odpowiadam uśmiechem na uśmiech, lokalizuję i patrzę uważnie na twarz mówiącego, nawet przekręcam się z brzuszka na plecki, rozpoznaję też zaroślówkę od łozówki, no i odstawiam niezłe cyrki rodzicom niemal każdej nocy.
- Trzymam kciuki za Rospudę!
Marian bywa też i frasobliwy, miewając chwile pełne głębokiej refleksji. I jak tak wnikliwie i długo spojrzy w oczy, to wydaje się, że rozumie znacznie więcej niż się spodziewamy.
'Zapasiona'
Modraszek ikar na oście.
No proszę, są też i jasne chwile, nie tylko płacz, kolki, potówki, ulewania, kupki aż po karczek ... ;)

Zdjęcia przedstawiają rekiny olbrzymie Cetorhinus maximus, a konkretniej to, co wystaje im z wody podczas żerowania.
Ci nurkowie, to niestety nie my - zdjęcie zakosiliśmy z sieci. Rekiny olbrzymie są zupełnie nieszkodliwe, żywią się planktonem, który filtrują swą nieproporcjonalnie dużą paszczą, powoli pływając tuż pod powierzchnią wody.
Delfiny - zawsze są widowiskowe i robiące wrażenie, są też niezmiernie szybkie, więc trudno je było uchwycić w ciekawszych pozach. Również dzisiaj w Harlyn Bay.
A to już prawdziwe gwiazdy - młode potrzeszcze.Blog ten został utworzony podczas naszego pobytu za granicą, aby nie rozsyłać zbyt dużo powielających się zdjęć i tekstu przez mejle, czy komunikatory. Wtedy to dzieliśmy się nimi otwarcie, a adresatami były nasze Rodziny i Znajomi. Po powrocie do kraju w zasadzie nie ma potrzeby dalszego utrzymywania bloga, ale od czasu do czasu zamieszczamy zdjęcia i informacje, zwł o naszych pociechach. Zapraszamy serdecznie, Joasia z Marianną, Martusią, Zosią i Michał