Wednesday, July 09, 2008

Deszczowo, a jakże

No, tak, dziekujemy za przynaglenia. Wiemy, że dawno nic tu nie zamieszczaliśmy, ale siedzimy głęboko w objęciach walijskiej aury. Zresztą na froncie wojny domowej bez zmian. Wszystko OK. Za bardzo nie ma o czym pisać.
Żeby doświadczyć choć trochę słońca, już jutro, śmigamy na weekend do (nieco bardziej ciepłego i słonecznego?) Devonu - w dodatku na samo południe (mapka).

Powoli przygotowujemy się też do wizyty kuzynki, Dużej Zosi, która wraz z mężem i córeczką Zoey, nieopatrznie zedecydowała się spędzić u nas w Walii 2 tygodnie wakacji. Ale wtopa! Ciekawe co powiedzą jak już na lotnisku zaproponujemy im nieodzowne kalosze i plastikowe płaszcze do kostek... :D Oj, przypomną sobie te narzekania na upały u siebie w Stanach. No nie, nie jest tak źle.

No comments: