Z internetem nie jest wcale tak dobrze jak głosi propaganda sukcesu, ale po 10tym listopada mamy miec stałe łącze w domu i wtedy więcej będziemy mejlować, Skype'ować i uaktualniać bloga. Poprawimy też stronę, bo osoby korzystające jeszcze z Internet Explorera widzą różne błedy - w tym miejscu polecamy niezawodnego FireFoxa! :)
Internet w pracy jest powolny, dlatego w tym momencie nie zamieszczamy żadnych zdjęć.
U nas wszystko ok, Marianka rośnie jak na drożdżach, czujemy się świetnie w nowym, przestronnym lokum w Great Paxton - zapraszamy!
Tuesday, October 31, 2006
Tuesday, October 03, 2006
Lądowanie w Cambridgeshire
Na froncie bez zmian.Message do Rodziców: Dobrze jest. Caliśmy i zdrowi dojechali bez najmniejszych przygód. Intensywnie szukamy właściwego lokum, pomieszkując u Znajomych (dzięki Joszki!) i w pokojach RSPB (spanie i bambetle zrzucone). Mamy dobry dostęp do internetu.
Calineczka ma się prześwietnie - chcielibyśmy być tak wypoczęci, zadowoleni i rozrabiać jak ona.
No, a tutaj!? teren płaski, jak blacha niemal, wiatr gwiżdże po wielgachnych pustych polach, morza znikąd nie widać... Wschodnia Anglia właśnie.
Na mapce zaznaczyliśmy Peterborough, z którego przenieśliśmy się do Kornwalii na lato. Następnie spowrotem na wschód, w znane już sobie rejony, do Great Paxton, w którym zabawimy do marca. Wioska jest dość przyjemnie położona - niemal w środku wyspy, blisko do lotnisk i autostrad, ale sama jest cicha i spokojna.
Pola wokoło i żwirownie z rezerwatem ptaków nieopodal.(Zdjęcia stalelitarne z Google Earth, jak wszystkie na blogu - można kliknąć i sobie powiększyć).
Widok na Great Paxton od południa. Nasz domek na skraju, ale nie widać go tu dobrze. Przez te pola wiodą ścieżki publiczne (tak, trzeba się ich trzymać i nie da się chodzić gdzie się chce, jak w Polsce) i są one szlakami spacerowymi Calineczki.
Wednesday, September 27, 2006
Koniec lata
Nie zbliżać się! z Calineczką nie ma żartów. Ostatnio nie tylko Mamie dała nieźle popalić przez trzy noce z rzędu, więc koszulka - prezent od Czołgów - od razu znalazła zastosowanie.
Stare, pirackie miasteczko Fowey
Następnie, w wieku 3 miesięcy dołączyłam do grona wodniaków...Znajomy zaprosił nas na żaglówkę, więc Marianka na półśpiąco pływała w ujściu rzeki Fowey


Już za parę dni przenosimy się w zupełnie inny rejon wyspy, do Cambridgeshire. Żegnamy się z Kornwalią i obiecujemy sobie przynajmniej krótki wakacyjny wypad w te okolice w przyszłym roku.
Icklesham '06
Świergotki łąkowe, tegoroczny młody (na pierwszym planie, z widocznym kontrastem w MeC) i dorosły. Aa, sie wymądrza!
Punkt obrączkarski w Icklesham (Sussex) jest największą stacją obrączkowania ptaków w UK, osiągającą ok. 30 tys. ptaków w kilka miesięcy rocznie, ale zdarzały się lata z ponad 70 tysiącami zaobrączkowanych ptaków. Wszystko jest dopracowanie, stanowiska obrączkarskie, literatura na miejscu, samochody, radia, wystrzyżone trawniczki pod sieciami, a głośniczki z głosami ptaków przy większości siatek wabią dominanty i rzadkości na zmianę...Tutaj też łapie się większość wodniczek obrączkowaych w UK.
W ciągu paru godzin w dwa wieczory złapaliśmy ponad 2,000 jaskółek. Prawdziwa przetwórnia. I co ciekawe, 'upadki' praktycznie nie mają miejsca.
Dziadkowie na całego!

Mamutek z Marianką, w tle widok na ogrody i budowle w Eden Project
Jeszcze uśmiechnięci, tuż przed próbą lęku wysokości... ;)



Thursday, September 14, 2006
Marianna chrześcijanką
Nasza córeczka została dziś ochrzczona przez Ojca Bryana Storey'a - na zdjęciu wśród dziadków i rodziców. Uroczystość odbyła się poczas Mszy Św. w kościele w Tintagel.
Następnie obiadek w ogrodzie
No i oczywiście wypad w teren. Tym razem Amble Marshes pod pobliskim Wadebridge.Mała niestety chyba rośnie nam na paskudnego twitchera - przegapiła wcześniej biegusa płowego, to teraz musiała odbić sobie na płatkonogu trójbarwnym...

Wilson w całej nieokazałości
Thursday, September 07, 2006
Wypad na zachód
Sezon prac terenowych zakończony, więc nadszedł w końcu czas wyjazdów na ptaki, tym bardziej, że teren i pora roku nie mogą być lepsze. Zachodni koniec Kornwalii jest najdalej wysuniętym skrawkiem głównej wyspy i nazywany jest poprostu Land's End. W okolicy rozciągają się jedne z najlepszych terenów na ptaki w całym UK. Tutaj zbiegają się szlaki wędrówki z północy i wschodu, oraz jest to pierwsze na stałym lądzie miejsce lądowania gatunków amerykańskich.Lokalny birder Stan (wykręcony gość i skończony fachura) zabrał mnie i swego znajomego Boba na jednodniowy przejazd po ulubionych miejscach. Stan and Bob, many thanks for this superb day out!
Gdzie nie spojrzeć, fanatstyczne zestawienia kolorów. Te wrzosowiska narazie puste, jesienią i zimą zapełnią się stadami siewek złotych. Tutaj też białorzytki i okazyjne mornele zatrzymują się przed przeskoczeniem za morze.
Porthgwarra - porządna kornwalijska nazwa, ekstremalne miejsce na seawatching. Pogoda była niestety za dobra, cicho i słonecznie stąd stosunkowo mało ptaków, ale widzieliśmy: setki głuptaków, dziesiątki fulmarów i kormoranów czubatych, 5 skuł, dziesiątki burzyków północnych, kilka balearskich, trójpalczatki, 2 maskonury, ok 12 rekinów olbrzymich i grupkę morświnów.
Jak widać, warto było rozejrzeć się za siewkami na zaoranych polach. Przy odpoczywającym stadzie mew, żerowało kilka siewk złotych i czajek, parę sieweczek obrożnych, kontynentalne pliszki siwe, no i nieplanowany gwóźdź programu - młody biegus płowy.
Dla mnie totalny szał, ulubiony i wymarzony gatunek z Ameryki Północnej. Niesamowicie delikatna sylwetka i szybkie ruchy, zadziwiająco drobny ptak. Pewien niesmak powodowały nadciągające ze wszystkich stron grupki twitcherów z piszczącymi pegerami.Następnie zajechaliśmy na sztuczny zbiornik Drift Reservoir, gdzie poza garstką siewek żerował na żywopłocie krętogłów (generalnie raryt na Wyspach).
Odwiedziliśmy też Marazion Mash - najbardziej znane miejsce odpoczynku wodniczek w UK, nieciekawe trzcinowisko poprzecinane drogami i liną kolejową.
Dzień zakończyliśmy w ujściu rzeki Hayle, gdzie zapychając się 'fish-and-chipsem' (jedyne prawdziwie tradycyjne angielskie danie ;) podczas przypływu oglądaliśmy gromadzące się niemal u naszych stóp siewki - kuliki (2 gatunki), biegusy (2 gat), brodźce (4 gat), ostrygojady i in. oraz mewy (w tym wszędobylskie czarnogłowe).
Za tydzień powtarzamy wyjazd, ale nieco zmieniamy miejsca.
Sunday, August 27, 2006
Bodmin Moor
Widok na Bodmin Moor (zdjecie z wiosny, ale co tam - dziś nie zrobiliśmy lepszego).
Takie ostańce (nie, nie chodzi o Joasię ;) świetnie się zachowały w mało dostępnych rejonach wyżyny, są tu też neolityczne kamienne kręgi, osady i resztki grodów.Te urokliwe otwarte przestrzenie są na szczęście nieczęsto odwiedzane przez turystów nastawionych na tłoczne plaże i surfing.
Nie było łatwo, ale Calineczka zdobyła swój pierwszy szczyt w 10. tygodniu życia. Całe 400m nad poziomem pobliskiego Atlantyku - najwyższe wzniesienie Kornwalii jakby nie patrzeć.
'Tata, trzymaj równo, sprawdzę tylko wiek u tej białorzytki'.A poza tym latały czeczotki i myszołowy, które Calineczka zwyczajnie przespała.
Monday, August 21, 2006
Dziś zaczynamy 7. rok razem
Poznaliśmy się w chlubnych okolicznościach obózu obrączkarskiego Akcji Bałtyckiej nad Jez. Kopań, w sierpieniu 2000. Na zdjęciu, w roli głównej oczywiście... gąsiorek Lanius collurio. Dla niewtajemniczonych: to małe szare, na co załogantka patrzy z uzasadnioną troską, by przesadnie zaangażowany w pozowanie do zdjęcia obrączkarz nie skręcił mu łebka.Ptasie newsy: lekki deszcz, słaba widoczność, wiatr w końcu zmienił się na NNW. Luźna godzina na Trevose Head zaowocowała w postaci: ok. 80 burzyków północnych, setki głuptaków, dziesiątek fulmarów i kormoranów czubatych, wydrzyka tęposternego, skuy, 9 kulików wielkich, ok 10 rybitw czubatych. Podloty potrzeszczy wyszły dziś z ostatniego w tym sezonie znanego mi gniazda.
Wednesday, August 16, 2006
Do zobaczenia, Babciu
Friday, August 11, 2006
Fotki Marianki na życzenie
Dzień dobry. Mam już całe 8 tygodni. Chętnie odpowiadam uśmiechem na uśmiech, lokalizuję i patrzę uważnie na twarz mówiącego, nawet przekręcam się z brzuszka na plecki, rozpoznaję też zaroślówkę od łozówki, no i odstawiam niezłe cyrki rodzicom niemal każdej nocy.
- Trzymam kciuki za Rospudę!
Marian bywa też i frasobliwy, miewając chwile pełne głębokiej refleksji. I jak tak wnikliwie i długo spojrzy w oczy, to wydaje się, że rozumie znacznie więcej niż się spodziewamy.
'Zapasiona'
Saturday, August 05, 2006
Sezon ogórkowy
Modraszek ikar na oście.Potrzeszcze niespiesznie kończą lęgi, chociaż jeszcze zdażyła się dziś samica budująca gniazdo. Turystów najechało i skutecznie blokują te wąskie kornwalijskie drogi. Po wioskach i miasteczkach festyny, pikniki, parady dzieci. Jakoś to trzeba przeczekać, byle do września.
No proszę, są też i jasne chwile, nie tylko płacz, kolki, potówki, ulewania, kupki aż po karczek ... ;)
Sunday, July 30, 2006
Tuesday, July 25, 2006
Nie samym dzieckiem żyje człowiek...
Jako, że nasza mała dała nam ostro w kość (kolki, ryki, humory), tym chętniej zrobimy drobną odskocznię.

Zdjęcia przedstawiają rekiny olbrzymie Cetorhinus maximus, a konkretniej to, co wystaje im z wody podczas żerowania.
Jest to druga co do wielkości ryba na świecie - do 15m długości i 7 ton wagi. U wybrzeży Kornwalii widywana jest tylko paredziesiąt razy na rok, zwykle po kilka osobników. W naszym rejonie, w zatoce Harlyn Bay (na obszarze potrzeszczowej powierzchni badawczej, oczywiście) pojawiała się grupka ponad 20 sztuk - świeże dane.
Zwykle widać większą, szerszą i tępą płetwę grzbietową (ta duża w środku), czasem też małą, ostrą płetwę ogonową, a zdarza się, że i wierzch głowy (nosek). Pływają one spokojnie, z prędkością ok. 5km/h.
W pewnym momencie zjawiła się motorówka z 8 osobami na pokładzie, która była wyraźnie mniejsza niż płynąca obok niej 'rybka'.
Fotki są mizerne, ale i tak warto kliknąć i zobaczyć je w większym formacie.
Ci nurkowie, to niestety nie my - zdjęcie zakosiliśmy z sieci. Rekiny olbrzymie są zupełnie nieszkodliwe, żywią się planktonem, który filtrują swą nieproporcjonalnie dużą paszczą, powoli pływając tuż pod powierzchnią wody.
Delfiny - zawsze są widowiskowe i robiące wrażenie, są też niezmiernie szybkie, więc trudno je było uchwycić w ciekawszych pozach. Również dzisiaj w Harlyn Bay.
A to już prawdziwe gwiazdy - młode potrzeszcze.
Tak, ich mama też pewnie twierdzi, że są najpiękniejszymi dziećmi na świecie... ;)

Zdjęcia przedstawiają rekiny olbrzymie Cetorhinus maximus, a konkretniej to, co wystaje im z wody podczas żerowania.Jest to druga co do wielkości ryba na świecie - do 15m długości i 7 ton wagi. U wybrzeży Kornwalii widywana jest tylko paredziesiąt razy na rok, zwykle po kilka osobników. W naszym rejonie, w zatoce Harlyn Bay (na obszarze potrzeszczowej powierzchni badawczej, oczywiście) pojawiała się grupka ponad 20 sztuk - świeże dane.
Zwykle widać większą, szerszą i tępą płetwę grzbietową (ta duża w środku), czasem też małą, ostrą płetwę ogonową, a zdarza się, że i wierzch głowy (nosek). Pływają one spokojnie, z prędkością ok. 5km/h.
W pewnym momencie zjawiła się motorówka z 8 osobami na pokładzie, która była wyraźnie mniejsza niż płynąca obok niej 'rybka'.
Fotki są mizerne, ale i tak warto kliknąć i zobaczyć je w większym formacie.
Ci nurkowie, to niestety nie my - zdjęcie zakosiliśmy z sieci. Rekiny olbrzymie są zupełnie nieszkodliwe, żywią się planktonem, który filtrują swą nieproporcjonalnie dużą paszczą, powoli pływając tuż pod powierzchnią wody.
Delfiny - zawsze są widowiskowe i robiące wrażenie, są też niezmiernie szybkie, więc trudno je było uchwycić w ciekawszych pozach. Również dzisiaj w Harlyn Bay.
A to już prawdziwe gwiazdy - młode potrzeszcze.Tak, ich mama też pewnie twierdzi, że są najpiękniejszymi dziećmi na świecie... ;)
Subscribe to:
Posts (Atom)


