Wednesday, September 27, 2006

Dziadkowie na całego!

Mamutek z Marianką, w tle widok na ogrody i budowle w Eden Project

Jeszcze uśmiechnięci, tuż przed próbą lęku wysokości... ;)



Thursday, September 14, 2006

Marianna chrześcijanką

Nasza córeczka została dziś ochrzczona przez Ojca Bryana Storey'a - na zdjęciu wśród dziadków i rodziców. Uroczystość odbyła się poczas Mszy Św. w kościele w Tintagel.

Następnie obiadek w ogrodzie

No i oczywiście wypad w teren. Tym razem Amble Marshes pod pobliskim Wadebridge.
Mała niestety chyba rośnie nam na paskudnego twitchera - przegapiła wcześniej biegusa płowego, to teraz musiała odbić sobie na płatkonogu trójbarwnym...

Wilson w całej nieokazałości

Thursday, September 07, 2006

Wypad na zachód

Sezon prac terenowych zakończony, więc nadszedł w końcu czas wyjazdów na ptaki, tym bardziej, że teren i pora roku nie mogą być lepsze. Zachodni koniec Kornwalii jest najdalej wysuniętym skrawkiem głównej wyspy i nazywany jest poprostu Land's End. W okolicy rozciągają się jedne z najlepszych terenów na ptaki w całym UK. Tutaj zbiegają się szlaki wędrówki z północy i wschodu, oraz jest to pierwsze na stałym lądzie miejsce lądowania gatunków amerykańskich.
Lokalny birder Stan (wykręcony gość i skończony fachura) zabrał mnie i swego znajomego Boba na jednodniowy przejazd po ulubionych miejscach. Stan and Bob, many thanks for this superb day out!

Gdzie nie spojrzeć, fanatstyczne zestawienia kolorów. Te wrzosowiska narazie puste, jesienią i zimą zapełnią się stadami siewek złotych. Tutaj też białorzytki i okazyjne mornele zatrzymują się przed przeskoczeniem za morze.
Porthgwarra - porządna kornwalijska nazwa, ekstremalne miejsce na seawatching. Pogoda była niestety za dobra, cicho i słonecznie stąd stosunkowo mało ptaków, ale widzieliśmy: setki głuptaków, dziesiątki fulmarów i kormoranów czubatych, 5 skuł, dziesiątki burzyków północnych, kilka balearskich, trójpalczatki, 2 maskonury, ok 12 rekinów olbrzymich i grupkę morświnów.

Jak widać, warto było rozejrzeć się za siewkami na zaoranych polach. Przy odpoczywającym stadzie mew, żerowało kilka siewk złotych i czajek, parę sieweczek obrożnych, kontynentalne pliszki siwe, no i nieplanowany gwóźdź programu - młody biegus płowy.

Dla mnie totalny szał, ulubiony i wymarzony gatunek z Ameryki Północnej. Niesamowicie delikatna sylwetka i szybkie ruchy, zadziwiająco drobny ptak. Pewien niesmak powodowały nadciągające ze wszystkich stron grupki twitcherów z piszczącymi pegerami.
Następnie zajechaliśmy na sztuczny zbiornik Drift Reservoir, gdzie poza garstką siewek żerował na żywopłocie krętogłów (generalnie raryt na Wyspach).
Odwiedziliśmy też Marazion Mash - najbardziej znane miejsce odpoczynku wodniczek w UK, nieciekawe trzcinowisko poprzecinane drogami i liną kolejową.
Dzień zakończyliśmy w ujściu rzeki Hayle, gdzie zapychając się 'fish-and-chipsem' (jedyne prawdziwie tradycyjne angielskie danie ;) podczas przypływu oglądaliśmy gromadzące się niemal u naszych stóp siewki - kuliki (2 gatunki), biegusy (2 gat), brodźce (4 gat), ostrygojady i in. oraz mewy (w tym wszędobylskie czarnogłowe).
Za tydzień powtarzamy wyjazd, ale nieco zmieniamy miejsca.

Sunday, August 27, 2006

Bodmin Moor

Widok na Bodmin Moor (zdjecie z wiosny, ale co tam - dziś nie zrobiliśmy lepszego).

Takie ostańce (nie, nie chodzi o Joasię ;) świetnie się zachowały w mało dostępnych rejonach wyżyny, są tu też neolityczne kamienne kręgi, osady i resztki grodów.
Te urokliwe otwarte przestrzenie są na szczęście nieczęsto odwiedzane przez turystów nastawionych na tłoczne plaże i surfing.

Nie było łatwo, ale Calineczka zdobyła swój pierwszy szczyt w 10. tygodniu życia. Całe 400m nad poziomem pobliskiego Atlantyku - najwyższe wzniesienie Kornwalii jakby nie patrzeć.

'Tata, trzymaj równo, sprawdzę tylko wiek u tej białorzytki'.
A poza tym latały czeczotki i myszołowy, które Calineczka zwyczajnie przespała.

Monday, August 21, 2006

Dziś zaczynamy 7. rok razem

Poznaliśmy się w chlubnych okolicznościach obózu obrączkarskiego Akcji Bałtyckiej nad Jez. Kopań, w sierpieniu 2000. Na zdjęciu, w roli głównej oczywiście... gąsiorek Lanius collurio. Dla niewtajemniczonych: to małe szare, na co załogantka patrzy z uzasadnioną troską, by przesadnie zaangażowany w pozowanie do zdjęcia obrączkarz nie skręcił mu łebka.
Ptasie newsy: lekki deszcz, słaba widoczność, wiatr w końcu zmienił się na NNW. Luźna godzina na Trevose Head zaowocowała w postaci: ok. 80 burzyków północnych, setki głuptaków, dziesiątek fulmarów i kormoranów czubatych, wydrzyka tęposternego, skuy, 9 kulików wielkich, ok 10 rybitw czubatych. Podloty potrzeszczy wyszły dziś z ostatniego w tym sezonie znanego mi gniazda.

Wednesday, August 16, 2006

Do zobaczenia, Babciu

W zgodzie z Bogiem i ludźmi, w wieku 93 lat, odeszła dziś od nas wszystkich kochana Mama, Babcia i Prababcia.
Bardzo chciała zobaczyć swoją jedyną prawnuczkę, niestety możliwe to było tylko przez internet.

Friday, August 11, 2006

Fotki Marianki na życzenie

Dzień dobry. Mam już całe 8 tygodni. Chętnie odpowiadam uśmiechem na uśmiech, lokalizuję i patrzę uważnie na twarz mówiącego, nawet przekręcam się z brzuszka na plecki, rozpoznaję też zaroślówkę od łozówki, no i odstawiam niezłe cyrki rodzicom niemal każdej nocy.

- Trzymam kciuki za Rospudę!

Marian bywa też i frasobliwy, miewając chwile pełne głębokiej refleksji. I jak tak wnikliwie i długo spojrzy w oczy, to wydaje się, że rozumie znacznie więcej niż się spodziewamy.

'Zapasiona'

Saturday, August 05, 2006

Sezon ogórkowy

Modraszek ikar na oście.
Potrzeszcze niespiesznie kończą lęgi, chociaż jeszcze zdażyła się dziś samica budująca gniazdo. Turystów najechało i skutecznie blokują te wąskie kornwalijskie drogi. Po wioskach i miasteczkach festyny, pikniki, parady dzieci. Jakoś to trzeba przeczekać, byle do września.

No proszę, są też i jasne chwile, nie tylko płacz, kolki, potówki, ulewania, kupki aż po karczek ... ;)

Sunday, July 30, 2006

Deszcze

Przez okno. Pożyteczny przerywnik na upały.

'Zasmokowana'

Tuesday, July 25, 2006

Nie samym dzieckiem żyje człowiek...

Jako, że nasza mała dała nam ostro w kość (kolki, ryki, humory), tym chętniej zrobimy drobną odskocznię.

Zdjęcia przedstawiają rekiny olbrzymie Cetorhinus maximus, a konkretniej to, co wystaje im z wody podczas żerowania.
Jest to druga co do wielkości ryba na świecie - do 15m długości i 7 ton wagi. U wybrzeży Kornwalii widywana jest tylko paredziesiąt razy na rok, zwykle po kilka osobników. W naszym rejonie, w zatoce Harlyn Bay (na obszarze potrzeszczowej powierzchni badawczej, oczywiście) pojawiała się grupka ponad 20 sztuk - świeże dane.
Zwykle widać większą, szerszą i tępą płetwę grzbietową (ta duża w środku), czasem też małą, ostrą płetwę ogonową, a zdarza się, że i wierzch głowy (nosek). Pływają one spokojnie, z prędkością ok. 5km/h.
W pewnym momencie zjawiła się motorówka z 8 osobami na pokładzie, która była wyraźnie mniejsza niż płynąca obok niej 'rybka'.
Fotki są mizerne, ale i tak warto kliknąć i zobaczyć je w większym formacie.

Ci nurkowie, to niestety nie my - zdjęcie zakosiliśmy z sieci. Rekiny olbrzymie są zupełnie nieszkodliwe, żywią się planktonem, który filtrują swą nieproporcjonalnie dużą paszczą, powoli pływając tuż pod powierzchnią wody.

Delfiny - zawsze są widowiskowe i robiące wrażenie, są też niezmiernie szybkie, więc trudno je było uchwycić w ciekawszych pozach. Również dzisiaj w Harlyn Bay.

A to już prawdziwe gwiazdy - młode potrzeszcze.
Tak, ich mama też pewnie twierdzi, że są najpiękniejszymi dziećmi na świecie... ;)

Saturday, July 15, 2006

Rosnę

- Michu, to gdzie jest mój milk shake na uczczenie 4. tygodnia?
- Jak zwykle, u Mamy, Marian.

Thursday, July 13, 2006

Wszystko dobre, co się dobrze kończy

No, i Ania pojechała. Zostawiła nas nazbyt przyzwyczajonych do Jej gwarnego towarzystwa, codziennych wykwintnych obiadków, sałatek, ciast, drożdżówek, wspólnych spacerów... ech!
DZIĘKI!

Tuesday, July 11, 2006

Trevose Head & Porthcothan area





Już jutro Ania wraca do Polski... ;(
Zdjęcia klifów, pelargoni i karmiącej Joasi są autorstwa Ani.

Sunday, July 09, 2006

Wizyta Ani, czyli nie ma tego złego...

Tak, początki były trudne.

Ale nasza wspaniała siostra i szwagierka szybko zorientowała się po co ją tu tak naprawdę zaprosiliśmy ;)

Kto się bardziej zmarszczy?

Spacer wzdłuż River Camel Trail

... i poziomki, którym daleko w smaku do polskich leśnych poziomek.