Saturday, May 25, 2013
Monday, May 20, 2013
Monday, May 06, 2013
No, dobrze - wiosna! :)
w końcu, z impetem, przytupem i nieodwołalnie :)
Martusi wypadł pierwszy ząb. Czekała na ten moment długo i bardzo jest dumna, a zębuszka cymbałki przyniosła.
Mamy. Nic by bez nich nie było.
Ale i tatusiowie się czasem przydają ;)
by dźwigać to słodkie jarzmo.
Nad domem też się kotłuje - nie tylko bociany pchają się na zawiośniały świat, ale też jaskółki, kopciuszki i skowronki, tak borowe, jak i polne grają.
Codzienna droga do szkoły. No, nie, żartujemy, ale zdarza się, że dziewczyny dostają szkołę w wymagającym terenie, tutaj przeprawa przez roztopy do Michałówka
i Boże bezdroża ziemi łowickiej
A tu zdjęcia prawdziwego (dzikiego) chomika europejskiego z wyjazdu na Zamojszczyznę. One naprawdę istnieją. Są spore, niemal wielkości średniego buta - kawał zwierzaka. Ten chyba niedawno się wybudził, bo nie był zbytnio płochliwy.
Konkurs na chylenieckie mazurki wielkanocne. Wygląd wyglądem, ale słowo daję, długo nie postały.
Na Święta nie zabrakło też drapanych kraszanek farbowanych w łupinach cebulowych
oraz Dominisi.
Kuzynki, a tak bardzo inne
Friday, March 22, 2013
My się zimy nie boimy (wciąż jeszcze)
... bo zawartość spiżarenki pod schodami okazuje się nad wyraz bogata - trzymają nas w zdrowiu prawdziwe witaminy, lecznicze esencje i naturalne aromaty lata (tu domowe konfitury jagodowe od Ani i Michała "Czołgów").
Chociaż po całym kraju krążą już wieści o pierwszych bocianach, to karmnik wciąż jest oblegany przez czyże (zdjęcie poniżej), dzwońce, mazurki, sójki, kosy i sikory. Ale niemrawo pojawiły się przy nim i zwiastuny wiosny - zięba i pojedyncze szpaki, które już kręcą się przy budkach lęgowych.
A "Godzina dla Ziemi" wyszła dość spontanicznie - po prostu odcięty został prąd na Chyleńcu
Trafił się też dzięcioł średni (Załącznik I Dyrektywy Ptasiej UE, a co! ;)
Monday, February 18, 2013
Zimowa retrospekcja
... bo tak to trzeba nazwać, gdy wieści sprzed miesięcy są odgrzewane w końcu lutego (internetu szybkością niewielką i chimerycznością się zasłaniamy).
A tu jakimś cudem przed świętami Bożego Narodzenia wprowadziliśmy się do niezupełnie jeszcze wykończonego domu. Zima przepiękna nas przywitała i rodzinnie Święta spędzić mogliśmy - zdjęcia niżej.
Z resztek desek zbudowany karmnik cieszy się niesłabnącą popularnością nie tylko u dzwońców, mazurków, sójek, sikorek, kosów, grubodziobów, ale też przede wszystkim dzieci, które przyklejając nosy do szyb same są w stanie zbystrzyć przemykającego zbója-krogulca.
Zośka rośnie świetnie, starsze siostry rzeczywiście chętnie się nią zajmują i zazdrosne nie bywają, chyba że o siebie na wzajem, która to Zosię teraz ma zabawiać
Kuzynostwo niemal w komplecie, od lewej: Jagódka, Zosia, Marianka, Dominika, Jaś, Julianka i Martusia
Na prędce i z werwą samodzielnie (a wręcz w tajemnicy przed rodzicami) przygotowane jasełka
W końcu było co odśnieżać. Plac budowy, na którym wciąż jeszcze przecież mieszkamy, pokrył wspaniały biały puch
Święta Rodzino, módl się z nami - dziękujemy za Twoje błogosławieństwo
Blady zimowy świt za oknem
Słuchanie Rumcajsa i Cypiska (dziękujemy Jachom za płyty! :)
Subscribe to:
Posts (Atom)
