Monday, February 18, 2013

Zimowa retrospekcja

... bo tak to trzeba nazwać, gdy wieści sprzed miesięcy są odgrzewane w końcu lutego (internetu szybkością niewielką i chimerycznością się zasłaniamy). 
A tu jakimś cudem przed świętami Bożego Narodzenia wprowadziliśmy się do niezupełnie jeszcze wykończonego domu. Zima przepiękna nas przywitała i rodzinnie Święta spędzić mogliśmy - zdjęcia niżej.






Z resztek desek zbudowany karmnik cieszy się niesłabnącą popularnością nie tylko u dzwońców, mazurków, sójek, sikorek, kosów, grubodziobów, ale też przede wszystkim dzieci, które przyklejając nosy do szyb same są w stanie zbystrzyć przemykającego zbója-krogulca.

Zośka rośnie świetnie, starsze siostry rzeczywiście chętnie się nią zajmują i zazdrosne nie bywają, chyba że o siebie na wzajem, która to Zosię teraz ma zabawiać





  



 Kuzynostwo niemal w komplecie, od lewej: Jagódka, Zosia, Marianka, Dominika, Jaś, Julianka i Martusia

 Na prędce i z werwą samodzielnie (a wręcz w tajemnicy przed rodzicami) przygotowane jasełka


 



 W końcu było co odśnieżać. Plac budowy, na którym wciąż jeszcze przecież mieszkamy, pokrył wspaniały biały puch

Święta Rodzino, módl się z nami - dziękujemy za Twoje błogosławieństwo

 Blady zimowy świt za oknem


Słuchanie Rumcajsa i Cypiska (dziękujemy Jachom za płyty! :)

 Dziewczyny rzeczywiście bardzo chętnie jeździły na biegówkach, a twarde są, że serce roście



Wednesday, November 14, 2012

Zima... była




A jeszcze poprzedniego wieczoru skosiliśmy tu ostatniego jesiennego prawdziwka, który niechybnie wyląduje w którejś z wigilijnych potraw :)

Thursday, October 11, 2012

5 lat Martusi

Nasza kochana Martusia właśnie skończyła 5 lat :) Jest bardzo wesołą, dziarską dziewczynką.

Tuesday, October 09, 2012

Grzybobranie

 
Ha! na grzyby nie musimy jeździć. Grzyby mamy pod nosem. Są na i przy naszej działce :) Maślaki, koźlarze, borowiki, kanie.

 Dziewczynki coraz lepiej znają grzyby, same pytają też o różniaste wypatrzone pod nogami robaczki i inne żyjątka.

A prawdziwki rosną jakieś 40 m od progu naszego chylenieckiego domu! 

 
Marudzenia i gorączkowania Zosi w ostatnich tygodniach były jak się okazuje usprawiedliwione i trzeba je wybaczyć - wyszły pierwsze ząbki i od razu dzidzio się rozpogodziło i lepiej śpi.

Zdjęcie słabe, ale jest: polujący rybołów, w bliskiej nam dolinie Bzury.

Sunday, September 23, 2012

Jesień niezaprzeczalnie

Na zdjęciach tego nie widać, ale mamy kompletne urwanie głowy z budową, pracą i dziećmi  :) Kto to wie, co z tego wszystkiego w końcu wyniknie.
Muchomory czerwone obrodziły w okolicy jak wściekłe - są ich całe setki na niewielkiej działce cioci Ani.

Zdarzyły się chwile na sportowo - rowery wodne i szosowe.


A to już budowa. Posiłek regeneracyjny Boba Budowniczego i jego pięknych córek (zafascynowanych białoruskimi czekoladkami)


Zachęceni wysoką udatnością i obfitością własnych chylenieckich poziomek postanowiliśmy spróbować też swojskich truskawek i przygotowaliśmy niewielką grządkę. Udało się też posadzić pierwsze winogrona wzdłuż świeżo postawionego płotu. Coraz bardziej oswajamy sobie Chyleniec.

Przybyli ułani pod okienko... bryczką zaprzęgniętą w kuca, z pobliskiego Michałówka.