Friday, May 16, 2008

A to Polska właśnie

3-tygodniowe wakacje na przełomie kwiecień/maj, nad Biebrzą, finansowane przez RSPB? - proszę bardzo, nieładnie byłoby odmówić ;)
Czas najciekawszy przyrodniczo, jaki się zdarza tylko raz w ciagu całego roku. A teren najlepszy w całej Polszcze w tym właśnie czasie.
Zatem po błogosławieństwie od żony i ucałowaniu dziatków, Michu spakował lornetkę i apart i skoro świt niemal wybiegł z domu.
Jazda i promy przez Danię, Szwecję i Mazury. Wszystko, by pooddychać, naogladać się krajobrazu Podlasia, by nagadać się z ludziskami, co prawdziwym językiem gadają i pożywny chleb jedzą, by pobrodzić boso we wiosennych rozlewiskach pod majowym słońcem.






Ptakami nie bedziemy tutaj zanudzać, zainteresowani znajdą nieco pełniejszą fotorelację na nietylkoptaki.blogspot.com

Friday, May 09, 2008

"Dziadec" czyli Dziadek Andrzej w Walii

We wtorek przyleciał do nas "Dziadec" Andrzej. Świeżo wypoczęty po prawie miesięcznym pobycie w sanatorium w Połczynie Zdroju.

Właśnie się wybieramy nad kanał oraz na "buj buje" czyli do wioskowego parku dla dzieci. Martusia zaliczyła swój pierwszy spacer na przednim siedzeniu naszego podwójnego wózka. Oczywiście nadal w pozycji horyzontalnej.

No tak. Dziadkowie sie huśtają a ja, co ja mam robić?

Byliśmy też nad jeziorkiem gdzie oprócz "kaka"(czyt. kaczuszek) były też...

... koniki , które bardzo lubię, ale tak blisko jak "Musia" i "Majta" nie chciałam być.


Babcia i Dziadek siedzą na ławeczce a Martusia drzemie w foteliku.

Mój nowy nabytek: namiot . Teraz w końcu mogę jechać z Tatą w teren ;)

Gorąco ostatnio. Mama mówi, że trzeba dużo pić jak jest tak ciepło. "Majta" też pije z moją pomocą. W końcu jestem starszą siostrą!

Tuesday, May 06, 2008

Kiedy Taty nie ma w domu...

Tata (Michał) pojechał na miesiac do Polski. Jest nad Biebrzą już 3 tygodnie, dziczy w terenie i kręci film przyrodniczy z RSPB. A my z Martusią dajemy Mamie nieźle popalić :)
(zdjęcie zrobione 9.04 - w 3cią rocznicę ślubu Rodziców)

Ja("Majanka"/"Mańka"/"Mańkaka") jestem przedstawicielką terrible twos czyli po polsku przeżywam prawdziwy bunt dwulatka. Wszystko mi się nie podoba o czym nieomieszkam głośno powiedzieć albo i nawet krzyczeć. Budzę się nawet po kilkanaście razy w nocy coby Mamie dodatkowych atrakcji dostarczyć. Ale Mama mówi, że i tak jestem kochana.


I nawet od ponad tygodnia nie nosze pieluchy ku uciesze Mamy i "Baci" (która przyjechała do nas jakieś 2 tygodnie temu, by wspomóc Mamę podczas nieobecności Taty).

Buj, buj....

W końcu mam upragnioną piaskownicę! Stawianie bab i wysypywanie piasku na trawę to moja specjalność :)

A moja siostra "Majta"? Jest super!!! Bardzo Ją kocham, cały czas całuje gdzie się da, przytulam, głaszczę i czekam aż się obudzi, bo ona strasznie dużo śpi. Ma już 2 ząbki na dole, więc teraz ma się czym "odgryźć" :) I mimo posiadania ząbków nie chce nic jeść poza mleczkiem od "Musi".

A tutaj moja "Musia" i "Dzidziuś"

Monday, April 14, 2008

Black Mountains

Weekend spędziliśmy z przyjacielem Michaelem (dawnym szefem Micha), który przyjechał do nas z południa, z Devonu. Każdy pretekst, żeby wybrać się w teren jest dobry, a więc ruszyliśmy płoszyć pardwy w Black Mountains


Robi się zielono. Kwiatów pełno, powoli wyłażą też i liście, a modrzewie już niemal zupełnie w zieloniutkich miekkich igłach

Na parkingu szajka zięb, aktywnie żebrze celując w autach, które dopiero co przyjechały

Wróbel jaki jest każdy widzi

No, nie ma śmiechu, bo i jak, kiedy 38,6'C na rtęciowym? I nie ma to nic wspólnego z wyprawami w teren, słowo! Trzeba przetrzymać, choć lekko nie jest

Martusia z kolei, zaliczyła swój pierwszy 'stały' posiłek ever. Jak przystało na nadwiślańskie geny, wsuwała gotowanego kartofla

Niedługo przyjedzie do nas Babcia Ela z Gdańska.
Tata natomiast podziczy niemal cały miesiąc w północo-wschodniej Polsce i już przebiera nogami, tak doczekać się nie może. Wyjazd już we wtorek, prom do Szwecji, dalej do Gdyni i hulaj dusza na wiosennych rozlewiskach Biebrzy i Narwii!

Thursday, April 10, 2008

Gratulujemy Zosi i Jankowi

Koncertu życzeń ciąg dalszy:
Dziś rano urodziła się krakusom córeczka. Wszystko dobrze i zdrowo, 3.040g/51cm. NAJLEPSZEGO!!!
Nam już się narazie nie spieszy, by ich gonić ;)

Monday, April 07, 2008

a takie-tam niekoniecznie słoneczne fotki

Po raz kolejny ktoś się zdziwił, więc warto przypomnieć, że wszystkie zdjęcia można sobie powiększyć. Jak się choć trochę któreś podoba, to warto, bo o niebo lepiej widać. Wystarczy kliknąć na wybraną fotkę, zachęcamy :)

Ładne słoneczne niedzielne popołudnie, trzeba ruszyć się w teren choć na parę godzin. Dziś w planie odludne Black Mountains, na wschód od Breconu. Nosidełka przygotowane, czapeczki zawiązane, buciorki założone, dzieciaki na baczność i jazda.
Już prawie u celu, a tu wtopa - Marian zalewa sobie 'pitkiem' konkretnie całe wdzianko.
Pozostaje japońskie zwiedzanie z auta.


Nagle się zachmurzyło i... - niżej, to to samo miejsce, co wyżej, tyle że w niecałą godzinę później. Ale nawet koń stoi tam gdzie stał








już chmurska przeszły, witajcie krótkie rękawki

Monday, March 31, 2008

a takie-tam słoneczne foty

Tradycyjne dry-stone walls przecinają krajobraz, gdzie okiem nie sięgnąć. Murki te są budowane z samego tylko kamienia, metoda wykorzystywana od wieków, albo i dłużej

Talybont - nasza wioska w dolinie rzeki Usk. 200 mieszkańców, jeden sklep, przystanek i 4 puby

Marian włazi w obiektyw w róznych konfiguracjach. Coraz więcej działa sama i eksploruje teren


Martusia po chrzcie poprawiła się (poważnie! ;) Dobrze i dużo śpi. Większość dni spędza zawózkowana w ogrodzie lub na spacerze. Dużo mniej marudzi, śmieje się, coraz dłuższy czas spędza na samodzielnej zabawie. Naprawdę zupełnie inne dziecko. Już jej chyba tak łatwo nie oddamy. Poza tym sprawnie przewraca się z brzuszka na plecy i spowrotem, chwyta i obślinia wszystko w zasięgu łapek. Jednak drżyjcie narody, bo wszelkie znaki na niebie i ziemii wskazują, że zęby idą, choć narazie Mała nic sobie z tego nie robi.